Co nowego na Google Earth?

Przeglądając nowości na moich ulubionych platformach edukacyjnych trudno było pominąć usługę Google Earth. Od czasu poprzedniego artykułu pojawiło się kilka zauważonych przeze mnie nowości, a to dobra okazja by ponownie zareklamować Earth. Bo warto …

Google Earth dla wszystkich!

Od czerwca 2019 r. Google Earth dostępne jest w końcu dla innych niż Chrome przeglądarek internetowych. Tym samym miłośnicy Firefoksa bądź Opery, a także użytkownicy Microsoft Edge mogą korzystać z dobrodziejstw edukacyjnych usługi Google! Nie wchodząc w szczegóły można w uproszczeniu powiedzieć, że Earth napisana została „pod” Chrome’a, stąd programiści niejako musieli przepisać kod, tak by aplikacja „dogadywała” się z innymi przeglądarkami. Nie każdy lubi Chrome’a, więc jest to z pewnością ważna informacja.

Chmury wiszą nad miastem …

Ciekawym dodatkiem jest również animacja chmur, która pojawiła się w Earth. Ten „bajer” pokazuje przemieszczanie się chmur w ostatnich 24 godzinach a animacja ustawiona jest w pętli, więc przy dużym pomniejszeniu mapy możemy cały czas obserwować ruch chmur na ziemi. W większym zbliżeniu chmury nikną. 

Aby aktywować funkcję musimy wejść poprzez Menu do Ustawień i tam zaznaczyć właściwą opcję:

Mnóstwo nowych materiałów w zakładce „Odkrywca”

Przeglądając artykuły na Google Earth zwróciłem uwagę na interaktywny quiz  o starożytnych cywilizacjach:

http://bit.ly/2mwVmz2 

Odpowiadając na pytania sprawdzamy swoją wiedzę, a aplikacja przenosi nas w wirtualną podróż do miejsc, występujących w teście.

Takich quizów w zakładce „Odkrywca” znajdziemy zresztą więcej. 

Google Earth Studio

Google anonsuje tę aplikację jako „narzędzie do tworzenia animacji', choć po prawdzie tworzymy poklatkowe filmiki na bazie obrazów udostępnianych w Google Earth. Ponieważ usługa jest w wersji beta by uzyskać do niej dostęp  trzeba wypełnić specjalny formularz a po zaakceptowaniu naszej prośby (w ciągu 24 godzin) możemy przejść do edytora i renderować animacje. I tutaj praktycznie koniec dobrych informacji. Mimo dość prostego interfejsu generowanie filmików to droga przez mękę. Po nagraniu podróży po mapie aplikacja wyrenderowała ponad 400 zdjęć (trzeba przyznać wysokiej jakości), które po ściągnięciu na dysk (prawie 1gb!) należy wrzucić sobie do jakiegoś programu edytującego video i zmontować w poklatkowy filmik. Google poleca Adobe After Effects. Wiśta wio, łatwo powiedzieć – za darmo takich programów nie dają … Próbowałem montować to w Camtasie Studio, ale 400 „masywnych” plików okazało się poważnym wyzwaniem dla mojego komputera. Cóż, zrozumiałem w tym momencie, że z nadmierną dezynwolturą podszedłem do informacji, że „zawodowi animatorzy mogą od razu rozpocząć w nim pracę”. Nie jestem niestety ani animatorem, ani zawodowcem :(. Inaczej (prościej) się sprawy mają, kiedy chcemy zrobić pojedyncze zdjęcie fragmentowi mapy. Możemy ustawić kąt widzenia kamery (obiekty są 3D), obracać obiekty na mapie i robić zdjęcia w rozdzielczości HD. Dwa przykłady poniżej:

Jakość jest wyśmienita!

Jeśli ktoś jest zainteresowany, warto zerknąć na dedykowany samouczek udostępniony przez Google:

Podsumowanie

Mam takie wrażenie, że jednak najważniejszą „nowością” na Google Earth jest duża ilość nowych artykułów, jakie można znaleźć  w zakładce „Odkrywca”, świadcząca, że „bezwzględna i pazerna” korporacja traktuje sektor edukacyjny naprawdę poważnie. Dzięki temu praktycznie każde narzędzie Google nabiera coraz to bardziej funkcjonalnych edukacyjnych rumieńców, ku zadowoleniu odbiorców na całym świecie.  

Pozdrawiam
Rafał Wójcik
Pan Tikczer

Autor: Administrator

Nauczyciel historii i wos-u. Pasjonat nowoczesnych technologii.