Mocium panie, czyli dyktowanie w Google na ekranie …

Google Dokumenty mają zaimplementowane narzędzie pozwalające na pisanie głosowe, a więc na dyktowanie tekstów , które chcemy utrwalić na piśmie. Ciekawe ile osób z niego korzysta? I ciekawe na ile efektywne jest to narzędzie …

Proste i (nie)bezbłędne 

Tym razem nie potrzebujemy instalowania żadnych rozszerzeń. Otwieramy nowy dokument w Google Dokumentach, a następnie w zakładce „Narzędzia” wybieramy „Pisanie głosowe”, tak jak na poniższym gif’ie

Kilka podstawowych uwag na początek

a) chcesz dyktować? używaj przeglądarki Chrome, w innych narzędzie nie zadziała

b) upewnij się, że masz włączony mikrofon (w szczególności w laptopie), do podyktowania fragmentu tekstu ja użyłem mikrofonu pojemnościowego Blue Snowball, który do komputera podłącza się przez gniazdo USB (co jest bardzo praktycznym rozwiązaniem)

Dyktowałem tekst pochodzący z podręcznika autorstwa Adama Kucharskiego i Anety Niewęgłowskiej, Poznać przeszłość. Podręcznik dla liceum ogólnokształcącego i technikum 2. Wydawnictwo Nowa Era, a że podręczników Nowej Ery używamy od lat to mam nadzieję, że wydawnictwo nie obrazi się z tytułu zacytowania fragmentu tekstu 🙂 Wybrany fragment tekstu nie jest wcale prosty, ponieważ zawiera kilka pojęć historycznych typu „patrycjat', czy „plebs”. 

Najpierw wpisałem tekst z klawiatury, poprawiając na bieżąco błędy (a było ich trochę więcej niż zazwyczaj, ponieważ od dwóch dni używam klawiatury zastępczej, w poprzedniej „padła” spacja)

Ludność zamieszkująca ziemie polskie w XVI w. dzieliła się na cztery stany społeczne: szlachtę, duchowieństwo, mieszczaństwo i chłopstwo. Każdy z nich ulegał jeszcze wewnętrznym podziałom, np. mieszczaństwo, podobnie jak w średniowieczu, dzieliło się na patrycjat, pospólstwo i plebs. Stanu nie można było wybrać, przynależność do niego dziedziczyło się po rodzicach. Tylko wstąpienie do stanu duchownego umożliwiało zmianę przynależności społecznej. Jednak najwyższe stanowiska duchowne, np. urzędy biskupie, obejmowali z reguły przedstawiciele najbogatszych rodzin, a więc pochodzący ze szlachty lub patrycjatu.

Wpisanie tekstu zajęło mi 3 minuty i 30 sekund. Oczywiście można samemu sprawdzić w jakim tempie każdy z Państwa jest w stanie wpisać ten tekst. Następnie 3 razy dyktowałem poprzez mikrofon w różnym tempie ten sam tekst i po zakończeniu liczyłem błędy jakie popełniało narzędzie dyktowania. Wyniki w tabelce:

Czas  Liczba błędów
0:58 8 błędów
1:31 7 błędów
3:40 3 błędy

Jak Państwo zauważyli ostatnia próba zajęła mi więcej czasu niż wpisanie samodzielnie tekstu! Dlaczego tak się stało? Otóż dyktowałem kolejne słowa dopiero kiedy system przetworzył poprzednio podyktowane frazy. Mimo to „patrycjat” przerobiony został na „Patrycja to” i pojawiły się inne drobniejsze błędy. W pierwszej próbie w ogóle nie patrzyłem na ekran, tylko czytałem w dość szybkim tempie z podręcznika – błędów pojawiło się 8, ale tylko jeden więcej niż przy próbie trwającej 1:31. Jakie wnioski z tych 3 oficjalnych (i wielu innych nieoficjalnych) prób? Nie tempo czytania, a raczej dykcja i poprawność czytania ma przeniesienie na poprawność zapisywania. Można czytać w naprawdę szybkim tempie, należy jednak zwracać uwagę na wyraźne intonowanie końcówek wyrazów. W języku angielskim sytuacja jest podobna. Mnie nie udało się uzyskać poprawnego zapisu słowa „pride”, ale biorę to na barki swojej kalekiej wymowy (w czasach żakowskich uczyłem się języka niemieckiego). Tak więc liczba błędów, które pojawią się po podyktowaniu tekstu może być wypadkową indywidualnych predyspozycji i umiejętności językowych. 

O czym należy jeszcze pamiętać?

1. Jeśli chcesz zapisać znaki interpunkcyjne, dyktuj je: „kropka”, „przecinek”

2. Operowanie językiem angielskim daje daleko większe możliwości „sterowania” całym dokumentem. W języku angielskim Google Dokumenty rozpoznają również słowne polecenia edycyjne, typu:

  • Copy (Kopiuj)
  • Cut (Wytnij)
  • Paste (Wklej)
  • Delete (Usuń)
  • Delete last word (Usuń ostatni wyraz)
  • etc. – pełny wykaz w pomocy programu

czy też nawet bardziej skomplikowane:

„Select paragraph” (Zaznacz akapit), „italics” (kursywa) czy „Go to the end of the line” (Przejdź na koniec wiersza).

Mocium panie, me wskazanie …

Wprawdzie Google Dokumenty nie piszą tak bezmyślnie jak Dyndalski w Zemście, ale aplikacja popełnia błędy. Czy jest ich na tyle dużo, że gra jest nie warta świeczki? Nie sądzę, ponieważ nadrabiamy możliwością szybkiego notowania. Szybkiego, ale pamiętajmy WYRAŹNEGO – nie możemy sobie pozwalać na niechlujstwo językowe, ponieważ błędy się będą wtedy mnożyć. System poprawiania błędów w Google jest na tyle szybki, że można je bez problemu poprawić. Pisząc „z klawiatury” popełniamy zresztą też błędy, a kiedy przepisujemy jakiś tekst dodatkowo musimy odrywać wzrok od przepisywanego tekstu by spoglądać na ekran i od czasu do czasu na klawiaturę (ja piszę bezwzrokowo). Dyktując możemy spokojnie skoncentrować uwagę wyłącznie na tekście a dopiero po podyktowaniu całego tekstu poprawić błędy. Warto? 🙂

Pozdrawiam

Rafał Wójcik
Pan Tikczer

Autor: Administrator

Nauczyciel historii i wos-u. Pasjonat nowoczesnych technologii.